Edukacja prywatna vs publiczna

Edukacja prywatna vs publiczna
Podziel się ze znajomymiShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

Podczas spotkania KASE (Klub Austriackiej Szkoły Ekonomii), na którym miałem przyjemność być wczoraj, poruszyliśmy pobieżnie temat szkolnictwa. Dokładnie chodziło o to, że system szkolnictwa powinien być państwowy ponieważ szkoły nie mogą być nastawione na zysk, a mają większą misję czyli edukację społeczeństwa. Gdyby były prywatne stawiałyby tylko na zysk i kształciły samych debili. Uczestnicy spotkania dosyć żywo zareagowali i przystąpili do obalania takiej teorii. Skromnie włączyłem się do dyskusji, ale stwierdziłem, że wpis na ten temat również nie zaszkodzi.

Zacznijmy może od świeżej sprawy likwidowania kierunku filozofia na uniwersytecie w Białymstoku. Najpierw władze uczelni wprowadziły opłatę za studiowanie drugiego kierunku, a następnie gdy okazało się, że wskutek tego działania z filozofii zrezygnowało gro studentów, zadecydowała o likwidacji tego kierunku całkowicie. Oczywiście podniosły się głosy obrońców, którzy wycofanie tego kierunku i pomysłodawców nazwali tak:

„Likwidatorzy filozofii – bezinteresownego, rygorystycznego, wolnego myślenia – to wrogowie polskiego Oświecenia.”

Bardzo wzniosłe i zarazem puste. Zastanówmy się co tak naprawdę się stało? Uczelnia najpierw zadecydowała, że można owszem studiować drugi kierunek, ale trzeba za niego płacić. Podobne systemy funkcjonują na wielu uczelniach w kraju i nikt z tego powodu nie narzeka. Potem studenci „zagłosowali”, że nie opłaca im się studiować filozofii i jeszcze za to płacić. Uznali, że wolą studiować kierunki, które będą ich zdaniem bardziej przydatne i opłacalne w przyszłości. Tym samym pokazali, że filozofia na tym uniwersytecie nie jest ich zdaniem potrzebna. Władze uczelni wyciągnęły tylko wnioski z tego co pokazali sami studenci.

Odnieśmy się do „wrogów polskiego Oświecenia”. Wszystko co jest napisane na temat filozofii w tym liście jest prawdą. Jest to królowa i pierwsza z nauk. To z niej wyrosły wszystkie inne nauki z matematyką na czele. Czy zatem 750 osób ma rację domagając się porzucenia pomysłu likwidacji filozofii? Moim zdaniem nie mają racji. Jak sami podkreślają istnieją ośrodki akademickie, w których filozofia ma się dobrze i jest rentowna. Oznacza to, że nawet gdyby wszystkie nierentowne ośrodki zamknęły ten kierunek i tak filozofia byłaby studiowana. Poza tym gdyby nagle wszystkie uczelnie zamknęły kierunek filozofia wtedy z pewnością więcej ośrodków zaczęłoby przynosić zyski i nie byłyby to tylko Poznań, Kraków i Warszawa, a dodatkowo może np. Gdańsk, Szczecin, Wrocław czy wspomniany Białystok. Dlaczego mają być utrzymywane kierunki, które sami studenci uznali za niepotrzebne (nie zrobili tego wprost, ale decydując się na porzucenie filozofii kosztem innych kierunków pokazali, że nie zależało im na niej aż tak bardzo żeby za nią płacić.)? W skrócie, jeśli ktoś nie chce za coś płacić to widocznie jest to niepotrzebne. Jeśli faktycznie filozofia byłaby potrzebna i studenci nie rozpatrywali jej jako ciekawostki, ale wiązali z nią przyszłość i mieliby jakąś realna możliwość kariery po uzyskaniu dyplomu to według mnie nie byłoby takiego problemu jaki zrodził się w Białymstoku.

Przechodząc do problemu edukacji prywatnej kontra publicznej, można po części na podstawie powyższego przykładu wykazać, że klienci (studenci) sami zadecydują jakie uczelnie i jakie kierunki będą miały możliwość się utrzymać. Wczoraj zwolennik publicznej edukacji mówił tak: „Uczelnie i szkoły dążąc do maksymalizacji zysku obniżałyby poziom tylko po to żeby więcej uczniów i studentów przychodziło do nich i robiło świadectwo, maturę czy dyplom. W ten sposób przez wolny rynek system edukacji będzie kształcił samych debili”. Wyobraźmy sobie zatem taką sytuację:

Nagle zmienia się myślenie rządu i stwierdza, że edukacja będzie prywatna. Likwidowane jest ministerstwo edukacji i każda szkoła może prowadzić zajęcia według własnego programu nauczania. W tym momencie uczniowie i studenci będą mogli zadecydować, który program będzie dla nich bardziej interesujący. Niektóre szkoły i uczelnie zaoferują naukę na niższym poziomie, a inne na wyższym. Każdy będzie mógł sam zadecydować jakie wykształcenie chce otrzymać. Wiadomo, że człowiek z natury jest leniwy i robi wszystko żeby osiągnąć cel jak najmniejszym nakładem sił dlatego więcej osób wybierze szkoły i uczelnie o niższym poziomie. Zadowoleni studenci z dyplomem ze słabszych uczelni wyjdą nagle na rynek pracy i zobaczą, że nikt nie chce ich przyjąć na lepsze stanowiska. Dostają dużo gorsze oferty niż studenci po uczelniach renomowanych. Informacja „pójdzie w świat” i następne roczniki będą wybierały coraz lepsze uczelnie, a te najgorsze zostaną z rynku wyparte i zlikwidowane. Tak samo będzie z różnymi kierunkami studiów. Jeśli po którymś z kierunków ciężko będzie dostać pracę wtedy nikt nie będzie go wybierał i w naturalny sposób zostanie zlikwidowany (to stało się w Białymstoku). Rynek po jakimś czasie ustabilizuje się i będzie oferował tylko takie kierunki i specjalizacje, które faktycznie mogą dać zatrudnienie.

Obecnie system edukacji narzuca swój program, który często jest przestarzały i niedostosowany do warunków w jakich żyjemy i nie dający możliwości indywidualnego dobierania kierunków czy przedmiotów, które chce się studiować. Poza tym uczelnie otrzymują dotacje z rządu (czytaj z naszych podatków), za które utrzymują nierentowne kierunki, które kształcą bezrobotnych. Może jest to zbyt duży skrót myślowy, ale według mnie dotowanie jakiegoś kierunku tylko po to żeby był bo to „oświecenie”, „bla bla” itd. jest nieefektywne. Studenci wybierając jakiś kierunek myślą i analizują jaki zawód będą mogli potem wykonywać. Gdy zdecydują, że filozofia nic im nie da to na nią nie idą, a ci którzy idą na filozofię „dla zabawy” są potem bezrobotni, a jeśli ktoś idzie na filozofię z jasnym planem co będzie robił potem i bardzo mu zależy na tym kierunku to nawet jak nie będzie go na jego uniwersytecie może pojechać do innego miasta i tam go studiować. Gdyby studenici musieli zapłacić za studia, wtedy dużo rozważniej wybieraliby to co chcą studiować bo studia byłyby swego rodzaju inwestycją i przy ich wyborze szacowany byłby potencjalny zwrot z inwestycji.

Koronnym argumentem przeciw płatnej edukacji jest to, że najbiedniejszych nie będzie na nią stać. Teraz nauka jest teoretycznie darmowa, ale poczytajcie ile trzeba zapłacić za komplet podręczników każdego roku, albo spróbujcie zaopatrzyć się tylko w podstawowe pomoce naukowe na studiach. Ja to widzę w taki sposób, że powstanie dużo fundacji wspierających najzdolniejsze dzieci i młodzież, a same szkoły i uczelnie, które będą chciały mieć jak najlepszych uczniów będą oferowały stypendia dla najzdolniejszych. Studenci podczas studiów będą pracować i zarabiać dzięki czemu będą mogli się utrzymać, a poza tym zdobędą doświadczenie dzięki któremu łatwiej znajdą pracę po uzyskaniu dyplomu. Poza tym jeśli ktoś nie będzie chciał płacić zawsze będzie mógł uczyć dziecko w domu bo nie będzie przymusowego obowiązku szkolnego.

Zdecydowanie jestem za tym aby edukacja była płatna i prywatna. Taki system funkcjonuje np. w USA i mimo, że amerykanie uważani są za głupi naród to właśnie stamtąd pochodzi mnóstwo wynalazków czy noblistów. Tam dzięki prywatnej edukacji są takie uniwersytety jak Caltech, Harvard czy Stanford, które wpisane do CV natychmiast dają pracę. U nas pracodawcy wiedzą, że obecny system edukacji jest słaby i przy wyborze kandydatów rzadko patrzą na nazwę uczelni, na której uczył się ich potencjalny pracownik. Prywatna edukacja jest moim zdaniem sposobem na uzdrowienie polskiego systemu i na stworzenie możliwości dla rozwoju nauki na takim poziomie jak w krajach wysokorozwiniętych.

 

Podziel się ze znajomymiShare on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

2 thoughts on “Edukacja prywatna vs publiczna

Odpowiedz na „adminAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>